Everything, everything
Witam wszystkich zgromadzonych! 😉
Wiem, wiem, miało już nie być postów do końca roku. Zaszła jednak malutka zmiana - otóż wczoraj przeczytałam pewną książkę, która aż prosi się o to, żeby tu o niej napisać 😜.
Jestem osobą, która dość sceptycznie i z dystansem podchodzi do książek okrzykniętych mianem bestsellerów, których tytuły niejednokrotnie obiły mi się o uszy. Dlaczego?
Mam po prostu takie wrażenie, że skoro coś jest tak dobrze znane, wszyscy to lubią, to może nie koniecznie lubią za sama treść, ale po prostu dlatego, że tak wypada. Mało kto w końcu lubi wychylać się z tłumu i mówić otwarcie o wadach, które mógł zauważyć w sytuacji, kiedy wszyscy inni dostrzegają jedynie zalety.
Z tego powodu zabierałam się do tej powieści dość wolno i raczej sceptycznie.
Muszę jednak przyznać, że dziś i ja nie wychyle się z tłumu - bo pokochałam ją PONAD WSZYSTKO.
✩✩✩✩✩
liczba stron: 324
okładka: miękka
Książka ta opowiada o 17 - letniej Madeline, która od dziecka cierpi na bardzo poważną chorobę - SCID. Mówiąc po ludzku - ma alergię na wszystko, a tak naprawdę do końca nie wiadomo na co i w tym tkwi cały problem.
Maddy przez 17 lat nie wychodzi z domu, a swoją codzienność opisuje zdaniem ,,kobyła ma mały bok". Każdy dzień jest taki sam, nigdy nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Biały pokój, biała sofa, białe ubrania...
Do czasu.
Pewnego dnia pod sąsiedni dom podjeżdża ciężarówka. Wprowadza się tam nowa rodzina. Rodzina, której członkiem jest Olly - blondyn wyglądający niczym sam Anioł Śmierci.
Spojrzenia Madeline i Olivera spotykają się.
Od tego momentu życie dziewczyny zmienia się diametralnie.
Rodzi się uczucie, które nie ułatwia, a wręcz przeciwnie - komplikuje codzienność, wprowadza zamieszanie.
Ale czy ma ono w ogóle szansę żeby przetrwać? Miłość bez pocałunków, dotyku, przez szybę w oknie?
Tej książki się nie czyta - ją się przeżywa. Zapewne to zdanie nie brzmi zbyt oryginalnie, ale w tym przypadku pasuje idealnie. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że czytanie w tym roku zakończyłam czymś tak niesamowitym...
Bałam się, że historia Madeline będzie jak skóra zdjęta z ,,Gwiazd naszych wina". Pomyliłam się i to grubo.
Jej treść rozwiała moje wszelkie obawy.
I jako kolejna, pokazała mi oblicze prawdziwej miłości. Ta książka jest po prostu namacalnym dowodem na to, że uczucie nigdy nie niszczy człowieka, a buduje go silniejszego na nowo. Od początku. Zmienia.
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie pokatowała Was cytatami i innymi zdjęciami tego cuda 😉⇩. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, ale naprawdę nie mogłam się powstrzymać.
SŁOWNIK MADELINE
ŻYCIE JEST KRÓTKIE
Chyba nie będzie dla Was dużym zaskoczeniem wiadomość, że ponad wszystko kocham cytaty? A szczególnie te z ,,Ponad wszystko" 😜.
Podsumowując: polecam tę książkę każdemu, niezależnie od wieku. Absolutny must-have i must-read! 💚
Zapomniałabym - od dziś wprowadzamy punktację gwiazdkową. Będzie się ona pojawiać tuż pod pierwszym zdjęciem danej książki, nad liczbą stron 😉. Skala od ✩ do ✩✩✩✩✩.
Zapomniałabym - od dziś wprowadzamy punktację gwiazdkową. Będzie się ona pojawiać tuż pod pierwszym zdjęciem danej książki, nad liczbą stron 😉. Skala od ✩ do ✩✩✩✩✩.
Obiecuję, że tym razem naprawdę:
Ściskam Was mocno, po raz ostatni w 2017 roku, dreamer 😘
P.S.
Nie byłabym też sobą, gdybym nie wspomniała o wczorajszym konkursie skoków narciarskich. CO TO BYŁ ZA SZOK (cytując TVP Sport)? XD Ktoś oglądał?
Odezwijcie się w końcu 😏.














Bardzo fajna recenzja! :) W 2018 r. na pewno będę musiała wziąć się za tą książkę. :) Pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuńDzięki, że zajrzałaś i bardzo się cieszę z Twojej obecności! :D
Usuń